— Jakie głupstwa?

Załkind położył diadem na stole i z groźną miną zwrócił się do Druckiego:

— Co pan wyprawia, kapitanie! Jakże tak można! Przecie to oczy z głowy kosztuje! Luba! Oj, ty, głupia! Przecie to prawdziwe kamienie!

Luba schwyciła klejnot i rozszerzonymi oczyma oglądała go ze wszystkich stron.

— Takie zbytki — wyszeptała w zachwycie — takie zbytki. Boże mój. To co najmniej dwa tysiące kosztuje.

— Dwa — przedrzeźniał ją mąż — ausgerechnet152 dwa? No, to już ja dam trzy i jeszcze na tym zarobię.

— Co ty mówisz!... O, Boże... kapitanie! Jaki pan kochany!

Drucki śmiał się.

— Gdybym wiedział, że tylko jeden dostanę pocałunek, tobym może nie starał się znaleźć...

Nie dokończył.