— Cóż — zapytała — nie zaaranżuje pan dziś zabawy?

— Owszem.

— Coś nowego?

— Nie. Koty.

Alicja przymrużyła oczy.

— Jest pan lakoniczny.

— Pani woli gadatliwość?

— Dyrektorze — przechylił się do nich mecenas Łęczycki — robicie państwo wrażenie, jakbyście się pokłócili, czy co u licha? Dajcie spokój!

— Przeciwnie, mecenasie — błysnął oczyma Drucki — pogodziliśmy się.

Alicja podniosła kieliszek.