— Wypijmy. Pan Winkler pogodził się z... losem.
— Wypijmy — ostrzegawczym tonem powiedział Drucki. — Pani Alicja, bogini losu, sama się z nim nie pogodzi!
— Nic nie rozumiem — oświadczył Łęczycki.
— Ja też — uciął Drucki i wstał.
— Pan odchodzi? — zapytała Alicja.
— Nie. Broń Boże. Tylko wychodzę — położył akcent na ostatnie słowo.
— Nie wiem, czy panu dzisiaj udadzą się koty.
— Dlaczego?
— Miałam wrażenie, że stracił pan humor.
Drucki zatrzymał się.