— Pani jako dziecko musiała przepadać za zabawkami, a raczej za psuciem ich.
Potrząsnęła głową.
— Nigdy nie lubiłam zabawek i dlatego właśnie je psułam. Lekceważyłam zabawki.
— Dziękuję pani — skłonił się z ironicznym uśmiechem.
— Nie pan powinien dziękować — powiedziała lekko podrażnionym tonem.
— Więc nie uważa mnie pani za...
— Niech pan już idzie — przerwała — publiczność zacznie się nudzić.
Spojrzał na nią i z wyrzutem zapytał:
— Jeszcze jedno. Pozwoli mi pani odprowadzić ją do domu?
— Proszę — odparła bez wahania.