— Z zemsty? Nad kim pani się mści?
— Na... sobie... Zresztą, czy to nie wszystko jedno. Wymagałoby to długich komentarzy.
— Dobrze. Opowie mi to pani jutro.
— Ani jutro, ani pojutrze... Nigdy. Nie zobaczymy się więcej.
Spojrzał na nią surowo.
— Nieprawda — powiedział twardo.
Alicji serce uderzyło mocniej. Oczywiście nieprawda! Zobaczą się jutro, pojutrze i następnego dnia, i co dzień...
— Prawda — odezwała się spokojnie — nie przyjdę więcej do „Argentyny”.
— Ależ to nonsens! — oburzył się — przecie pani sama będzie tego żałowała!
Odwróciła głowę.