Wzięła kąpiel, ubrała się w suknię biurową i zabrała się do przeglądania akt sprawy Szermana o przemyt tytoniu.

Tak zastała ją Józefowa, która przyszła ze śniadaniem.

— Czy panna Julka już obudzona? — zapytała Alicja.

— Już myje się, proszę pani.

— To dobrze.

Śniadanie zjadły razem.

— Źle dziś wyglądasz, Alu — mówiła Julka — oczy masz smutne i jesteś blada.

— Nic mi nie jest, kochanie. No ale na ciebie czas. Odwiozę cię do szkoły.

Julka bardzo chciała zapytać, co się dzieje z doktorkiem, lecz intuicja jej mówiła, że lepiej tego tematu nie poruszać.

Alicja odwiozła ją taksówką do gimnazjum161 i kwadrans po ósmej była już w sądzie. Miała tego dnia masę roboty i na dobitkę konferencję u prokuratora Martynowicza. Pomimo to nie mogła pozbyć się myśli o Winklerze. „Wypada jednak dowiedzieć się o jego zdrowie”.