Dziewczyna spojrzała ponuro w podłogę i odpowiedziała:

— Niech tam.

— Ale to nie wszystko. Zrobisz to tak, żebym ja był zadowolony. Rozumiesz? Nie byle jak, tylko jak się należy.

— Niech tam.

— Poza tym codziennie będziesz się jej pierwsza kłaniać i to uprzejmie!

— Niech tam.

— Nie żadne „niech tam” — krzyknął Drucki — tylko uważaj! Bo teraz, jeżeli tylko coś będzie, to nie tylko pożegnamy się, ale jeszcze na pożegnanie spódniczkę do góry i wlepię ci po ojcowsku takie paternoster170, że przez tydzień nie będziesz miała na czym siedzieć.

Kazia kiwnęła głową, pomilczała chwilę i spytała:

— To już dobrze?

— Jeżeli dotrzymasz obietnicy, to dobrze.