Słuchawka drżała w ręku Luby i głos jej drżał:
— Słucham?
— ...
— A, to ty?... Co chciałeś?
— ...
— Mały na spacerze. A ja zaraz wychodzę, bo przyszedł kapitan. Idziemy razem.
— ...
— Dobrze. I ja cię całuję. A nie spóźnij się na obiad.
Drucki przetarł czoło, poszedł do jadalni, wypił duszkiem dwie szklanki wody i zapalił papierosa.
Luba pocałowała go w usta i pobiegła ubierać się. Po kilku minutach zjawiła się gotowa.