— Kapitanie!
— Tak — kiwnął głową — to jest właśnie ten nabytek, który chciałem pani pokazać.
— Cudowny!
— A zobaczy pani, jak chodzi!
Otworzył drzwiczki, pomógł jej wsiąść i sam zajął miejsce przy kierownicy.
— Jaka to marka? — zapytała Luba.
— Fould. Sześć cylinderków.
— Musiał kosztować ładne pieniądze.
— Znacznie taniej — zaśmiał się Drucki — niż wygląda.
Pojechali do Wilanowa.