Siedli w kąciku. Oprócz nich w knajpce był tylko stary dorożkarz, który nawet nie zwrócił na ich wejście uwagi.
Dziewczyna mogła mieć dziewiętnaście, może dwadzieścia lat, ubrana była bardzo skromnie, lecz schludnie. Drucki, chociaż do swoich wycieczek używał najbardziej zniszczonego ubrania, spostrzegł, że i to budziło w jego towarzyszce estymę186.
Gospodarz przyniósł wódkę, kiełbasę, serdelki i dwa widelce.
— Ogórka? — zapytał.
— Daj pan ogórka.
Gdy wypili po tęgim kieliszku, dziewczyna westchnęła:
— Pan to naprawdę musi być dobry człowiek.
— Eee tam, dobry...
— Z oczu panu dobrze patrzy — uśmiechnęła się blado.
— Panience jeszcze lepiej.