— A który miesiąc?

— Pojęcia nie mam.

— Zamach samobójczy?

— Tak, chciała się otruć esencją octową.

Profesor odprowadził go aż do furtki i ostrzegł:

— Uważaj na ulicy.

— Nie bój się — skrzywił się Drucki — na tym znam się lepiej od ciebie.

Nikogo w pobliżu nie było. Jednak nie wziął najbliższej taksówki, a wsiadł do tramwaju. Po przejechaniu kilku przystanków wyskoczył, skręcił w boczną ulicę i tu dopiero wziął auto.

Gdy przebierał się, znalazł w kieszeni buteleczkę z esencją.

„Jednakże jestem nieostrożny” — pomyślał.