— Luba, czy lepiej pani?

Ruchem powiek przytaknęła. Podał jej szklankę wody i przytrzymując głowę, wlał do ust kilka kropel.

Była bardzo jeszcze osłabiona, ale usiadła.

— Może kieliszek wina? — zaproponował.

— Dobrze.

Wypiła chciwie.

— Jeszcze? — zapytał.

— Proszę.

Gdy osądził, że już jest jej lepiej, zaczął perorę191. Mówił długo i bardzo przekonująco. Ona słuchała z uśmiechem i w końcu powiedziała:

— Chciałabym tak umrzeć, jak teraz zemdlałam. Jeżeli w ten sposób odczuwa się śmierć, życie jest znacznie mniej warte, niż sądziłam.