— Kobieto! Zlituj się nad sobą! Trzeba przecie panować nad swoimi namiętnościami.

— Ja wyznaję inną zasadę — przecząco potrząsnęła głową. — Nie wiem, kto to powiedział, ale musiał być mądry: jedynym skutecznym środkiem zwalczania pokus jest ich zaspokajanie. Czyż to nie słuszne?

— Niesłuszne! — z przekonaniem zaakcentował Drucki i pomyślał, że sam wprawdzie zawsze postępował w ten sposób, lecz wcale przez to nie utrzymuje, że postępował słusznie.

Luba wstała i zrobiła kilka kroków.

— Nogi mi drżą, to dziwne — powiedziała z uśmiechem.

— No, widzi pani.

— Nie widzę, czuję. Och, mój słodki!

Usiadła mu na kolanach i bezwładnie oparła głowę o jego policzek.

— Przyjdę tu jutro... pojutrze... co dzień będę przychodziła.

— Nie przyjdziesz! — rozgniewał się.