— Panie dyrektorze, policja!
— Co?
— Policja.
Czym prędzej wybiegł do hallu; istotnie pełno było policji mundurowej i ubranej po cywilnemu.
— Czy pan jest właścicielem tego lokalu? — zwrócił się doń komisarz, tęgi brunet, którego nieraz widywał na ulicy.
— Ja — powiedział spokojnie. — Czym mogę panu służyć?
— Otrzymałem rozkaz przeprowadzenia tu rewizji.
— Rewizji? — udał zdziwienie Drucki. — Ależ, panie komisarzu, z jakiego powodu?
— Otrzymaliśmy rozkaz. Jedyne, czym panu mogę służyć, to okazanie go na piśmie, jeżeli pan mi nie wierzy.
— Ależ wierzę w zupełności.