— Zatem kogo pan posądza?
— Nikogo nie posądzam.
— No, dobrze, a kto z personelu ma tu dostęp?
Drucki wzruszył ramionami.
— Gdy ja jestem — każdy.
— A gdy pana nie ma?
— Gdy mnie nie ma, jest tu zawsze obecna moja sekretarka i często kasjer, pan Justek.
— Więc ich pan podejrzewa?
— Bynajmniej, panie komisarzu. Oczywiście, nieraz wchodzą tu i inni pracownicy. Lecz nie mogą przecie zaglądać mi do biurka. Ani kasjer, ani sekretarka nie pozwoliliby na to.
Komisarz szybko robił notatki. Mimo powagi, z jaką słuchał objaśnień Druckiego, widać było, że zupełnie mu nie wierzy. Szepnął coś jednemu z policjantów i ten po chwili powrócił z panną Tecią. Dziewczyna cała się trzęsła.