O uwolnieniu szefa nie wiedziano w „Argentynie”. Toteż jego zjawienie się wywołało wśród personelu sensację.

Wszyscy pracownicy zebrali się w hallu. Z uśmiechem ściskał im dłonie. Potem zamknął się w gabinecie z kasjerem i z Grabowskim. Wysłuchał ich sprawozdań, przejrzał książki.

Frekwencja istotnie znacznie spadła, lecz Drucki bardziej zmartwił się tym, że obniżył się też poziom publiczności. Zdarzały się ordynarne awantury, a raz nawet musiano wezwać policjanta.

— Z tym musimy z miejsca skończyć. Panie Grabowski, niech pan tu wezwie portiera i Wrzoska.

Starszy kelner Wrzosek i Grabowski otrzymali kategoryczne polecenie zupełnego ignorowania nieporządnych gości.

— A w razie awantur zawiadamiać mnie.

Portier zaś miał odtąd nie wpuszczać byle kogo, co mu się zresztą podobało.

— Może pan dyrektor być spokojny — powiedział — od dziesięciu lat jestem portierem po pierwszorzędnych interesach i wszystkich porządnych gości znam, a hołodrańca198 poznam o milę.

Następną czynnością Druckiego był drobiazgowy przegląd lokalu. Znalazł wiele zaniedbań i nieporządków. Winowajcy otrzymali po jednym, krótkim spojrzeniu. To im wystarczyło.

Gdy wrócił do gabinetu, była już tam Tecia. Musiała już przed przyjściem do „Argentyny” dowiedzieć się o uwolnieniu Druckiego, gdyż ujrzał pęk kwiatów na swoim biurku.