— No, jesteś młoda, ładna, zrobisz jeszcze za granicą karierę — powiedział, patrząc w okno.
— Ścierka — odezwała się bezdźwięcznie.
Odwrócił się zdziwiony.
— Jaka ścierka?
— Ja jestem ścierka, łachman... O, niech pan wie, że przez ten tydzień ja więcej zmądrzałam niż przez całe życie... Pójdę już — wzięła list z biurka. — Nie pożegna się pan ze mną?...
Głos jej drżał.
— Nie jestem tego warta, ale niech pan ot tak, przez litość...
Podszedł do niej i pogładził ją po włosach, po policzku.
Chwyciła jego rękę i przylgnęła do niej ustami.
— Jedź. A list lepiej wrzuć, jak już będziesz za granicą. Ty przez Gdańsk, czy jak?... Wizę masz?... Pokaż no paszport.