Odskoczyła jak oparzona.
— Nie, nie, ja wszystko mam w porządku i wizy, i papiery.
Przyjrzał się uważnie i zrodziło się w nim podejrzenie.
— Daj tu paszport! — kazał.
— Do widzenia! — zawołała i rzuciła się do drzwi.
Jednym skokiem był przy niej, jednym szarpnięciem wyrwał jej torebkę. Przekręcił klucz w zamku, wyjął i schował do kieszeni.
— Oddaj, niech pan odda — błagała.
— Cicho! — huknął na nią.
Otworzył torebkę: list, chusteczka, puderniczka, pomadka do ust i — mały czarny rewolwer.
Drucki wyjął broń, podrzucił do góry, złapał za lufę w powietrzu i schował do kieszeni.