— No, sama widzisz, że byłaś głupia?

— Nie — potrząsnęła głową.

— Ale dasz mi słowo, że będziesz mnie słuchała?

— Będę.

— Więc teraz zapudruj nos i marsz do domu. Coś dla ciebie wymyślę. Ale jeżeli zrobisz to, jeżeli swoim głupim samobójstwem obciążysz moje sumienie, to ci nigdy nie przebaczę. Zrobiłaś mi krzywdę, chcąc czy mimo woli, ale zrobiłaś. Prawda?

— Wielką krzywdę — szepnęła.

— No, widzisz... i chcesz ją naprawić?

— Chcę.

— Zatem pozwól mi, bym ja sobie wybrał satysfakcję. A ty chciałaś mi jeszcze jedną krzywdę zrobić.

— A jak pana zasądzą?