Urwał, bo Drucki podszedł do drzwi i zamknął je na klucz.

— Zamykam — wyjaśnił — bo chcę, by nam nie przeszkodzono. A ja mam z panem do pomówienia, panie Cierżawski.

— Zawsze do usług — bąknął ten niepewnie.

— Wie pan, że jestem oskarżony o handel morfiną?

— Właśnie! Co za nieszczęście — jęknął żałośnie Cierżawski. — To na pewno jakieś nieporozumienie, a tyle przykrości!

Drucki systematycznie zdjął marynarkę i powiesił ją na poręczy krzesła. Cierżawski natychmiast zorientował się w sytuacji i zrobił krok ku drzwiom.

— Czekaj! — warknął Drucki, nie ruszając się z miejsca.

— Czego pan chce ode mnie, panie Winkler?

— Chcę ci podziękować osobiście za uprzejmość, zanim poczęstują cię kryminałem.

— Niby za co? — bezczelnie podniósł głowę Cierżawski.