— No stoi ta torebka z pudrem cukrowym.

Staruszka przydreptała.

— A rzeczywiście. Ale to chyba pani tu przyniosła. Bo któż by?

— Po co pani przynosiłaby?

— Ano w domu zawsze przydać się może.

Julka nakryła do stołu i zadzwoniła do Alicji. Odezwał się woźny i oświadczył, że pani prokuratorka już wyszła, będzie ze dwadzieścia minut, jak wyszła.

Prawie w tejże chwili Julka usłyszała trzask otwieranych drzwi.

— Alu, to ty?

— Ja.

— To świetnie. Można podawać obiad?