— Aaaaa... — rósł dźwięk ulgi.

— Aaaaa... — potężniał, wydobywając się z licznych piersi, w których obawa i nadzieja zatrzymały oddech.

Oczy adwokata Koldingera rozszerzyły się i zdawało się, że wypadną z orbit.

Drucki przetarł dłonią wilgotne czoło.

Ekspert z niewzruszonym spokojem odłożył swoje przybory, wytarł ręce chusteczką i powiedział:

— To nie jest morfina.

— Czy może pan stwierdzić z całą pewnością? — zapytał przewodniczący.

— O tak. Z zupełną pewnością. We wszystkich tych słoikach nie ma źdźbła morfiny.

Jeszcze raz przyjrzał się epruwetce i powtórzył:

— Ani źdźbła.