— Cóż to zatem za proszek — odezwał się sędzia Pszczółkowski.
Docent chemii wzruszył wątłymi ramionami i bezradnie rozłożył ręce.
— Ustalenie składu tego proszku wymagałoby dłuższej analizy laboratoryjnej. W każdym razie nie jest to morfina. Zresztą...
Zanurzył palec w słoiku i wziął na język odrobinę białego pyłu. Na jego twarzy zjawił się obojętny uśmiech.
— Tak — powiedział — wykluczona tu jest morfina. Wszystkie związki morfiny mają smak wyraźnie gorzki, bardzo gorzki, a to jest zupełnie słodkie.
Przewodniczący Turczyński również wyciągnął palec, dotknął proszku, oblizał, posmakował chwilę, jego brwi podniosły się wyrazem zdumienia i powiedział tonem odkrycia:
— Cukier!
— Najprawdopodobniej zwykły cukier. Puder cukrowy — potwierdził ekspert.
Wśród publiczności rozległy się śmiechy.
Przez mózg Druckiego przebiegały myśli: „Cukier?... Skąd?” Przecież on wiedział, wiedział ponad wszelką wątpliwość, że w tych słoikach była morfina!