— Nie, jakieś kanapki, byle prędko i dużo. Jestem głodny.

Tecia postawiła na stole butelkę koniaku i kieliszek, zerknęła na opartego o framugę okna szefa i szybko wybiegła.

Po kilku minutach powróciła z tacą pełną przekąsek.

— Gdzie mam to postawić? — zapytała.

— Postaw na biurku.

Zauważyła, że tymczasem sporo ubyło w butelce, a i teraz Drucki napełnił kieliszek, wychylił duszkiem i usiadł przy biurku.

Zaśmiała się.

— Co tam? — zaciekawił się jej wesołością.

— Eee... nic... tylko, że usiadłeś przy biurku — zaczęła zmieszana — jeszcze nigdy nie widziałam, byś siedział przy biurku.

W tej chwili zorientował się, że ona sama przynosiła mu przekąski. Na pewno też sama wybierała i układała tak starannie. A w sądzie miała oczy pełne łez.