— Ale może coś ważnego?

— No więc odbierz, mała, a jeżeli poproszą mnie, powiedz, że nie przyszedłem i że dziś nie będę. Chyba, że...

Dzwonek telefonu turkotał natarczywie.

— Zresztą — wziął słuchawkę. — Słucham?

— Jak się masz, kapitanie.

Poznał głos Załkinda.

— A, serwus — odpowiedział — trochę źle mam się... nie, nic nadzwyczajnego, łeb mnie boli... Co?...

Załkind mówił, że Luba chce koniecznie jechać do „Argentyny”, a ponieważ on sam nie chodzi nigdzie, więc tylko odwiezie Lubę i odda ją pod opiekę Druckiemu.

Drucki skrzywił się.

— Dajcie spokój, może innym razem. Głowa mnie boli i sam zaraz wychodzę.