— Opowiem, moja Al.

— A dziś przyjdziesz na obiad do... twojej Al.

— Czy... będziemy sami?

— Nie. Poznasz moją wychowankę i starą Józefową, której głos już znasz. Przyjdź o czwartej.

— Dobrze, moja Al.

— Do widzenia, mój Boh.

— Mój? — roześmiał się. — To rewanż?

— Gorące pragnienie rewanżu. Może nawet więcej: konieczność... Chyba... chyba rozumiesz? — w jej głosie zabrzmiała twarda stalowa nuta.

— Więcej niż rozumiem, moja Al. Ja tego chcę — powiedział poważnie.

— Życie jest mocne, jak ty.