Alicja zaśmiała się.
— Nie, nie pan Czuchnowski. Stary mój znajomy, pan Winkler.
— Stary! — z nutką zawodu skrzywiła się Julka. — Czy bardzo stary?
— Nie bardzo.
— Ale pewno bardzo poważny i nudny jak flaki z olejem.
— O, nie. Zobaczysz.
Powiedziała to bez namysłu i dopiero teraz spostrzegła się, że w jej powiedzeniu brzmiała jakby duma. Dodała zatem:
— Bardzo miły jegomość.
Odprowadziła Julkę do szkoły i pojechała na Miodową.
W bramie spotkała aplikanta Modronia, który niezręcznie jej się ukłonił i obrzuciwszy jej postać zachwyconym wzrokiem, westchnął.