— Dwadzieścia sześć.

— Zatem...

— Po prostu zbieg okoliczności.

— I jest w ciąży?

— Tak. Koniec drugiego miesiąca.

Drucki położył fotografię, przetarł skronie i rzucił się na fotel.

— Teraz rozumiem — westchnął.

Brunicki kurczowo chwycił go za rękę.

— Rozumiesz? Rozumiesz?...

— Tak. Rozumiem, że żądasz ode mnie łajdactwa.