Profesor uścisnął jego rękę i pośpiesznie dodał:

— Lecz o tym ani słowa doktorowi Kunoki!

— Dobrze.

Brunicki zamknął fotografię w biurku, poczęstował gościa papierosem i powiedział:

— Poza tym chciałem cię zapytać, czy nie obawiasz się, że jesteś śledzony?

— O, to wykluczone. Z jakiej racji?!

— Więc mógłbyś też zająć się dostarczeniem nam nowej pacjentki?

— Tam, do diabła! — zaklął Drucki.

— Jak mam to rozumieć? Odmawiasz?

— Nie odmawiam, do licha, tylko czy nie uważasz, że wkrótce zmuszony będę porzucić wszelkie własne sprawy?!