Brunicki pokiwał się w fotelu.

— No, oczywiście, nie nalegam, byś się z tym śpieszył, chociaż doktor Kunoki gwałtownie potrzebuje nowej pacjentki, gdyż chodzi o bardzo ważną kontrolę pewnego eksperymentu. Powiedziałem też, że mógłbyś się tym zająć. Może się przecież zdarzyć, że zaobserwujesz potrzebny obiekt.

— No, może się zdarzyć — niechętnie bąknął Drucki, rozgniatając niedopałek w popielniczce.

— O to też chodzi... Zatem, doktorze — zwrócił się do wchodzącego Japończyka — pan Winkler podjął się wyszukania nam młodej blondynki.

— Jeżeli pan taki uprzejmy — dorzucił doktor — wolałbym, by nie była szczupła.

Drucki zaśmiał się sucho.

— Możecie ją utuczyć, do stu piorunów!

Chcieli go zatrzymać na obiedzie, lecz był tak zniechęcony do obu, że podziękował i odmówił.

Zresztą dopiero dziś przeprowadził się w aleję Szucha i chciał jeszcze szczegółowiej zająć się urządzeniem mieszkania, gdyż o siódmej miał po raz pierwszy przyjąć u siebie Alicję.

Poza tym wypadało wpaść bodaj na kwadrans do Załkindów, z którymi od dnia procesu nie widział się wcale.