— Widocznie, znać kogoś można bez większej sumy wiadomości o nim.

— Nie, mnie nie chodzi o kronikę życia, lecz o szczegóły usposobienia, poglądów, nawyków. Otóż, patrząc na ciebie, czy myśląc o tobie, mam cię całego w pełnym obrazie i jeżeli zastanawiam się nad jakąś cząstką, wiem, że musi być taka, że nie może być inna...

— Dedukcja?

— Niezupełnie. Może raczej intuicja.

— I cóż ci ona mówi?

— Jak dotychczas, nie żałuje ci komplementów.

Zaśmiali się oboje.

Alicja miała wrócić do domu o dziesiątej, lecz tak się złożyło, że nie zwrócili uwagi na zegarek. Zbliżała się już północ, gdy odwiózł ją samochodem i pojechał do „Argentyny”.

— W gabinecie u pana dyrektora czeka jedna pani! — zameldował mu portier.

— Jaka pani?