— Dzień dobry, mała, jak tu weszłaś? — zdziwił się.
— Ano, przecież pan zostawił drzwi otwarte. Gdyby jakie złodzieje chcieli, to by pana mogli nawet z łóżkiem wynieść.
— A która to?
— Jedenasta. Czy panu zrobić herbaty, czy kawy?
— Zrób, mała, co chcesz, byle prędko, bo na dwunastą muszę być fiut!
— Fiut?
— No, na mieście.
— A... A co podać do herbaty?
— Co ci się podoba, a teraz wiej stąd, bo wyłażę z łóżka.
Nim wykąpał się i ubrał, Zośka ustawiła w hallu nakrycie i podała herbatę, bułki, masło, wędlinę.