— A sera nie kupiłam, bo nie wiem, czy pan lubi.

— Lubię, ja wszystko lubię — oświadczył, zabierając się do jedzenia — nie będziesz miała ze mną kłopotu.

— A obiadów to pan w domu jeść nie będzie?

— Nie będę.

— To szkoda... Czy pana co dzień budzić o jedenastej?

— Co dzień.

— To najlepiej będzie, jeżeli pan zostawi mi klucz. Pan ma przecie dwa.

— Dobrze, masz tu klucz, mała, i rób, co chcesz, byleś tylko mnie nie pytała.

Zaśmiała się.

— To pan lubi, żeby tak panem rządzić?