Przyglądała mu się z ukosa, chcąc sprawdzić, jakie na nim wrażenie wywrą te słowa. Nie wątpiła, że on musiał kochać się w Alicji, a Alicja oczywiście w nim. Oczywiście, jakżeby mogła pozostać obojętną wobec takiego człowieka.
Rozmawiali przez kilkanaście minut o różnych rzeczach, związanych z projektami na lato, gdy wreszcie wróciła Alicja.
— Jakie to szczęście, że już przyszłaś! — powitała ją Julka.
— A co się stało?
— Nic. Tylko obawiałam się, że uśpię pana Winklera swoją konwersacją.
— Czy wyglądam na śpiącego?! — protestował Drucki. — Niech pani sama osądzi?
— Wygląda pan na zmęczonego — orzekła Alicja.
— Właśnie! — ucieszyła się Julka.
— Jak to, właśnie?
— No, tyle wysiłku kosztowała pana obrona przed zaśnięciem, że się pan aż zmęczył.