— Przepraszam was. Zaczekajcie jeszcze chwilę. Przebiorę się — powiedziała Alicja, znikając w swoim pokoju.
— Nie, panno Julko. Do piątej w nocy pracowałem, spałem bardzo mało. Oto przyczyna.
— A cóż pan robił do piątej w nocy?! — zdziwiła się.
— Pilnowałem swego przedsiębiorstwa.
— W nocy?
— Moje przedsiębiorstwo jest czynne właśnie w tej porze doby.
Widząc, że trudno jej zdobyć się na pytanie, powiedział:
— Jestem właścicielem dancingu „Argentyna”.
— A... a... rgentyna!
— Pomyślę, że pani przestraszyła się.