— O, nie, nie — zaprzeczyła Julka — tylko...

— Tylko co?

— Ja tyle o tej „Argentynie” słyszałam, to bardzo, bardzo ciekawe. Nareszcie dowiem się prawdy. Bo u nas, proszę pana, w szkole to najróżniejsze rzeczy opowiadają...

— Na przykład?

— O, ja nie powiem!

— Więc jak będę mógł sprostować?

— Może kiedyś, jak będę pana lepiej znała. Teraz niech pan mi powie, co się tam właściwie dzieje?...

— Nic niezwykłego. Ludzie tańczą, piją, bawią się...

— Bawią się? — zatrzymała go.

— Naturalnie. Kogo to bawi, ten bawi się.