— Ach, to proste... Zresztą, jest mi to już całkowicie obojętne. Jestem przekonana, że gdyby pan wiedział... nie zmieniałby pan kierunku swego auta...
— Oczywiście! Gdybym wiedział, że pani nie ma pieniędzy — podchwycił z ironią — że kocha się pani bez wzajemności i że pokłóciła się pani z ciocią, przejechałbym panią kilkakrotnie tam i z powrotem, a w dodatku byłbym szczęśliwy, że pomogłem bliźniemu uwolnić się od tragedii życiowej...
— Nie, panie — zaprzeczyła drżącym głosem — ale gdyby pan wiedział, że uwalnia pan od ciężaru życia dziewczynę zdychającą z głodu, ciężarną i zarażoną chorobą weneryczną, wypędzoną z domu, niemogącą nikomu oczu pokazać... Co by pan zrobił?
Drucki oniemiał pod wpływem tych słów.
— Niechże pan ma odwagę uczciwie odpowiedzieć — nalegała. — Co by pan zrobił?!
Wciąż milczał.
— Tak, uniemożliwił mi pan samobójstwo, ale sam pan musi przyznać, że nie mam innego wyjścia. Przedłużył mi pan tylko moje męczarnie.
Zaśmiała się.
— I siebie wciągnął pan niepotrzebnie w kłopotliwą sytuację...
Wstała, zrzuciła jego marynarkę i zabierała się do odejścia.