— To jest zbędne — powiedział Drucki — ona jest przytomna.
— Jak to? — przestraszył się Brunicki.
— Za chwilę opowiem ci wszystko. Proszę panią.
Pomógł jej wysiąść z auta, wziął pod rękę i poprowadził ciemnym korytarzem wprost do łazienki.
W tej chwili zjawił się doktor Kunoki.
— Doktorze — przywitał się z nim Drucki — trzeba pani zrobić nowy opatrunek.
— Rana? Postrzałowa?
— Nie, nieduże skaleczenie, ale mocno krwawi.
— No, to doktor sam już sobie da radę — niecierpliwił się profesor — chodźmy.
Przeszli do hallu i Drucki szczegółowo opowiedział przebieg wypadku.