Sama, nie mając żadnych tajemnic przed Alicją, powiedziała jej, że szczęśliwa jest, że się pan Janek i Alicja kochają, bo pan Janek jest cudowny.

— Podoba ci się? — z uśmiechem zapytała Alicja.

— Bardzo! Ale to bardzo! Tak się cieszę, że się kochacie... Prawda, że się kochacie, Alu?

— Prawda, Juleczko, kochamy się.

— A czy on ci się już oświadczył? Czy prosił cię już o twoją rękę?

— Jeszcze nie, niezupełnie — wymijająco powiedziała Alicja.

— Ale tak, to jesteście jakby nieoficjalnie zaręczeni?

— Jakby — potwierdziła i przeszła do innego tematu.

Od tego czasu nurtowała Julkę dziwnie niepokojąca ciekawość: czy też oni całują się, gdy są sami? W gruncie rzeczy nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby się całowali. Wszyscy narzeczeni się całują — perswadowała sobie — a oni przecież są prawdziwie zaręczeni.

Jednak nie mogła się z tym pogodzić. Wszyscy tak, ale oni na pewno nie. Alicja przed ślubem na pewno nie całowałaby się! Najprościej zresztą zapytać ją o to, chociaż to niedyskretne. Po paru dopiero dniach noszenia się z tym zamiarem zdobyła się na decyzję i zapytała, całując ją na dobranoc: