Drucki niespodziewanie chwycił ją pod pachy i kilkakrotnie podrzucając pod sufit i łapiąc w powietrzu, wołał:
— Hip, hip, hurra! Hurra!
— Oj, spadnę! — popiskiwała, a gdy ją wreszcie postawił zaczerwienioną na podłodze, zrobiła obrażoną minkę.
— Czy to tak postępuje się z dojrzałymi osobami?
Zmrużył oczy i powiedział:
— Ech!... Można by jeszcze inaczej...
— O! Na przykład?
Wpatrywał się chwilę w jej roziskrzone oczy, w rozchylone usta, w smukłą figurkę, zastygłą w jakimś oczekiwaniu.
— Jesteś śliczna, moja mała — powiedział nieoczekiwanie dla samego siebie.
Julia zbladła i zamknęła oczy. Drucki opamiętał się i nienaturalnie swobodnym tonem zawołał: