— Puszczę gramofon, żeby się panu nie nudziło — oświadczyła.

Ponieważ siedział milczący i jakby smutny, podeszła do niego i leciutko pogłaskała go po rękach.

— Proszę się nie martwić, bardzo proszę... Ja nie chcę, żeby pan był smutny.

Roześmiał się.

— Więc będę wesoły! Puścimy fokstrota i zatańczymy!

— Wolę walca.

— Dobrze, tańczmy walca.

Tańczyli właśnie, gdy wróciła Alicja.

— Co widzę — zawołała — tutaj prawdziwy bal!

— Tak, bal wydany na cześć panny Julii Horn, z okazji maturalnej — odpowiedział Drucki.