— Ta cicho, państwo, do cholery!
Jego twarz jest spokojna, a głos pewny.
Zalega milczenie. Słychać tylko przyśpieszone oddechy dwóch mężczyzn, pracujących nad ocuceniem Alicji.
Z koła wyciąga się jakiś pan w binoklach.
— Uratuje ją pan, panie doktorze?
Lekarz, nie odwracając głowy, odpowiada:
— Takiej ładnej kobiety miałbym nie uratować?...
— Doktorze, pan jej kości połamie — woła jakiś pan.
— Ja panu połamię, jeżeli pan nie przestanie nudzić!
Mijają sekundy... Julka drży na całym ciele.