Weszli na trzecie piętro. Alicja otworzyła drzwi z zatrzasku.

— Nie masz pojęcia, jak kocham to twoje mieszkanko — odezwał się Czuchnowski. — Za każdym razem, gdy tu się znajdę, mam uczucie przybicia do portu.

— Och, jakież kwieciste porównanie! Ale jeżeli już tak chcesz, to port ten ma za mało doków.

— Bo to też jest port... kameralny.

— Alu! Alu! — rozległ się z głębi mieszkania głos dziewczęcy.

— Zaraz, mała!

— Dzień dobry, panno Julko! — zawołał Czuchnowski.

— Dzień dobry doktorowi!

— Nie pójdę do niej, póki ręce mi się nie rozgrzeją — powiedział.

— Alu! — krzyczała Julka. — Czy już wpakowałaś kogoś do więzienia?