Therlingowie łamaną polszczyzną zapewniali, że to dopiero prawdziwa przyjemność. Julka najwyraźniej kokietowała ich uśmiechami i wyciąganiem ust w dzióbek, co było jej specjalnością. Młodzieńcy, zaskoczeni taką łaskawością, ociągali się z wyjściem i skakali koło niej jak frygi266.

Gdy wreszcie wybiegli, Drucki zaśmiał się.

— Do licha! Cóż to, panno Julko, próbuje pani swych uroków na tych smarkaczach?

— Czy źle to robię? — spojrzała nań zalotnie.

— Hm... myślę, że do tego płeć piękna nie potrzebuje wprawek.

— Owszem — kiwnęła noskiem — to właśnie były wprawki, próbne manewry... przed... oblężeniem — pokazała ząbki w uśmiechu i pochyliła głowę.

— Któraż forteca ma trząść się ze strachu?

Zbliżyła się do niego tak, że omal dotykała go piersią, i kładąc palec na jego ustach, powiedziała:

— Cyt! To tajemnica wojenna. Proszę nie pytać.

Druckiemu zwęziły się oczy.