Czekała z zapartym tchem.

— Tak — odpowiedział krótko i twardo.

— Aaa — wyrwał się Julce bolesny krzyk. Pewna była tej odpowiedzi, lecz jakże pragnęła zaprzeczenia!

Wszystko było stracone...

— Niech mi pan jeszcze powie... czy, czy bardzo ją pan kocha?

— Czy ja wiem, moja mała? — zamyślił się — może i kocham. Przynajmniej dawniej zdawało mi się, że ją kocham...

Wyrwała się z jego ramion i patrzyła nań szeroko rozwartymi oczyma.

— Jak to, zdawało się?

— No, tak przypuszczałem. To są bardzo skomplikowane rzeczy...

— Dziwne — powiedziała.