— Nie zimno ci, mała?

— Mnie troszeczkę.

— Więc przysuń się do mnie.

Skwapliwie skorzystała z tej rady. Ponieważ zaś, jak zawsze, prowadził wóz jedną ręką, Julka zaanektowała drugą.

Gdyby nie stentorowy274 warkot motoru, słyszałby na pewno ciche, pieszczotliwe słowa, jakimi obsypywała jego dłoń, tuląc ją do ust i piersi.

Gdy wjeżdżali do osady Hel, trzeba już było zapalić reflektory.

Rozdział 19

Ekspres sztokholmski wpadł na białą stację w Malmö275 z dziesięciominutowym opóźnieniem. Dlatego służba celna pobieżniej niż zwykle przejrzała paszporty i bagaże podróżnych, a już w pięć minut potem pociąg, sunąc wolniutko, zanurzył się w czarnym wnętrzu statku promowego „Axel”, odbywającego swą codzienną wędrówkę między Szwecją a stolicą Danii. Połknął teraz jednym haustem rozdygotane wagony i umocowywał je w swych trzewiach skrzeczącymi chwytami żelaza.

W przedziałach zapaliły się lampy elektryczne.

Profesor Karol Brunicki odłożył książkę, szkła i przetarł zmęczone oczy. W tej chwili dostrzegł, że Piotra nie ma i że pozostał sam z siwym Bawarczykiem, który też z chwilą zmiany oświetlenia odłożył swoje notatki i zakręcał wieczne pióro.