— Ale ja potrzebuję. Potrzebuję pieniędzy.

— Nie dam więcej.

— A ja panu mówię, że pan da — zachichotała. — Wprawdzie nie wiem, jak się pan nazywa i gdzie pan mieszka, ale numerek samochodu to pamiętam. Ot, co! Numerek 82-822. Ładny numerek i do śmierci go nie zapomnę. A już tam po numerku znaleźć nietrudno...

— To szantaż! — syknął Brunicki. — Czy Bufałowa rozumie, że za to jest kryminał?

— Kryminał jest obszerny i pan się w nim zmieści — warknęła.

Profesor przygryzł wargi.

— Ile Bufałowa chce?

— A i pięćset złotych nie zaszkodzi. Tak sobie powiedziałam. Nie zaszkodzi.

Gdy jednak sięgnął do portfela, pośpiesznie dodała:

— Pięćset nie zaszkodzi, a siedemset pomoże. Pan bogaty jest. Stać pana.