Prędko wyjął banknoty, zwinął i podał jej.
— Proszę. A niech Bufałowa zapomni wreszcie o mnie.
— Doktorku — rozczuliła się — niech Bóg wynagrodzi za dobre serce. Nie robiłabym ja tego, gdyby nie bieda. Ale co dziś akuszerka może zarobić? Służąca jaka najwyżej sto złocików da za poronienie, a od niektórej to i wyciągnąć nie można...
— No, nie mam czasu — zmarszczył brwi Brunicki i chciał odejść, lecz znowu przytrzymała go za rękaw.
— Doktorku, czy naprawdę już panu te dziewczyny niepotrzebne? Mam teraz u siebie taką, co akurat. W drugim miesiącu. I ładna jest. Szwaczka...
Patrzyła mu w oczy z natarczywością.
— Mówiłem, że nie. Jeżeli Bufałowa będzie miała jakąś inteligentną panienkę, to owszem, niech Bufałowa wrzuci kartkę, jak zwykle. Ale, powtarzam, musi być inteligentna i bardzo młoda.
— Skądże ja taką wezmę — załamała ręce — dawniej to się i zdarzały, a teraz to doktorzy cały chleb akuszerkom odebrali. Ale jakby co było, to zawiadomię. Po staremu do „Kurierka”289?
— Tak.
Zapiął palto i nie oglądając się, wsiadł do wozu.