— Chyba już można wyjąć termometr — zauważyła Alicja. — Chcę dowiedzieć się, jaka temperatura, bo muszę zdążyć przebrać się przed obiadem.
— Trzydzieści osiem i dwie kreski — sprawdził doktor. — Oto skutki uczenia się po nocach!
Wydobył z kieszeni lekarską słuchawkę.
— No, panienko, proszę zdjąć koszulkę i usiąść.
— Zaczekaj — zatrzymała ją Alicja — nim wyjdę. W sąsiednim pokoju jest zimno i mógłby cię powiew zaziębić.
Gdy drzwi zamknęły się za nim, Julka powiedziała:
— Nie gniewa się pan na mnie, doktorku?
— Ależ za co? No, jazda, moja panno.
Usiadła i ściągnęła koszulę.
Stanowczo nie wyglądała na typ skłonny do gruźlicy. Łagodna spadzistość ramion, prawidłowo osadzona szyja, dostatecznie rozwinięta klatka piersiowa. I dostatecznie dość mięśni. Szczupłość zwykła u siedemnastoletniej dziewczyny.