Nie puszczała jej i po pauzie dodała:

— Czy myślisz że on, ten, o którym marzysz, nie spostrzega twego uczucia? Że nie odpowie ci wzajemnością?

Julka nagle zaczęła się śmiać przykrym, nienaturalnym śmiechem, prawie brutalnie uwolniła się z objęć i obrzuciwszy Alicję ironicznym spojrzeniem, powiedziała:

— Czy zdaje ci się, że tylko takie piękne jak ty mają prawo do wzajemności?... Czy... Ach, zresztą mówimy bezprzedmiotowo.

— Julko?!...

— Uroiło ci się coś, Alu. Dajmy temu spokój.

Alicja jeszcze kilka razy próbowała powrócić do raz poruszonej sprawy w nadziei wydobycia z Julki szczerych wyznań, lecz ta milczała uparcie. Oczywiście, od pierwszej już rozmowy przenikliwy umysł Alicji odkrył tajemnicę dziewczyny. Nie ulegało dla niej wątpliwości, że Julka kocha się w Druckim. Chodziło tylko o ustalenie, na ile to uczucie jest zaawansowane.

Początkowo Alicji wcale nie przychodziło na myśl, że Julka mogła powiedzieć o swej miłości Bohdanowi. Gdyby tak było, Boh nie omieszkałby zakomunikować tego Alicji.

Jednakże z biegiem czasu pewność w tym względzie została zachwiana. Z różnych półsłówek, jakie udało się wydobyć z Julki, zrodziło się podejrzenie, a dowodem nieodpartym stało się odkrycie faktu, że Julka zaczęła pisać listy. Pisywała je nocami, a do skrzynki pocztowej biegała bardzo wczesnym rankiem.

Podczas jednej z takich jej wypraw Alicja przeprowadziła gruntowną rewizję w jej pokoju. Owocem tych poszukiwań było odkrycie dwóch przedmiotów, zawiniętych starannie w bibułę i ukrytych na dnie szafy: małego, gładkiego kamyka i kilku włókien miękkiego, siwego mchu.